Witaj na forum miłośników alkoholi i innych wyrobów domowych! Uwielbiasz wino, piwko, bimberek, nalewki i mód pitny a może domowe wędliny, chleb i przetwory? W takim razie zapraszamy do dyskusji na wszelkie tematy związane z domowym wytwórstwem!

otrzymywanie moszczu, fermentowanie, filtrowanie, butelkowanie, przechowywanie, dojrzewanie, drożdże, choroby wina, wady wina, pasteryzowanie, klarowanie itp.
Posty: 1 Strona 1 z 1
Postprzez MaciekM » 9 maja 2018, o 09:37
Witam!

Mam pewien problem. Ale zanim o nim, to pierwsze opiszę jakie wino, z czego i jak robię. Uprzedzam, że winiarski zapęd obudził się we mnie pod wpływem impulsu i chęci zrobienia wina z oskoły, a był to ostatni dzwonek na zebranie soku z brzozy. W chwili robienia nastawu nie wiedziałem nawet, co to jest matka drożdżowa. O posiadanie balingometru nawet bym siebie nie posądzał.

Ale do brzegu. 18.04.2018r nastawiłem wino z 4,5l oskoły + 0,5l soku z limonki (z miąższem, bez skórek w obawie o zakażenie wina), do tego 1,25kg cukru (wsypałem na raz :oops:). Pierwszą matkę drożdżową zrobiłem z Drożdży szlachetnych sherry z BROWINu, które poleciła mi miła pani ekspedientka z MN w Jaśle (pozdrawiam serdecznie ;) ). Po zakupie bez namysłu i czytania co napisane, wrzuciłem je do lodówki. Zrobiłem MD i... doba minęła i cisza, kolejny dzień nic, a sok z brzozy nie może stać długo nawet w lodówce. Prędko pojechałem po inne drożdże, kupiłem startowy zestaw winiarski z drożdżami do win białych od terdens. Tylko takie mieli do wina białego (zakup już w okolicznym sklepie nie w MN). Drożdże te nie wymagają kilkudniowego namnażania. Okazały się dla mnie zbawienne. MD ruszyła, ku mojej uciesze. Dodałem pożywki z BROWINu z wit. B1 (w zestawie była pożywka bez witaminy B1), porcje podzieliłem na 3 części, tak jak było napisane na opakowaniu. Co ciekawe MD z drożdży szlachetnych ruszyła w 5 dniu. Fermentacja ruszyła, pomimo wsypania cukru na raz i dodaniu pożywki. Dopiero po fakcie doczytałem co i jak z tym cukrem i pożywką. Dopiero wtedy kupiłem balingometr, alkoholomierz kapilarny (chociaż to bardziej do destylatów) i wężyk spustowy z syfonem. Po tygodniu dodałem drugą porcję pożywki. przy okazji zmierzyłem zawartość cukru, która wynosiła bodajże 18blg, pomiar alkoholomierzem wskazywał 3%. Nie wiem czy można ufać temu wynikowi ale to jedyny punkt odniesienia do tego co mogę finalnie uzyskać, zważywszy na to że nie znam faktycznej zawartości cukru ponieważ oskoła i limonka dodały sporo cukru od siebie. No i jak do tej pory to problemy były pikuś...

Wczoraj widząc spory osad na dnie damy, postanowiłem zlać wino. Wszystko odkażałem pirosiarczanem potasu. Czytałem, że wino należy zlewać wtedy kiedy osadu jest dużo, ponieważ są to obumarłe drożdże i ulegając rozkładowi nadają winu nieprzyjemnego posmaku i aromatu. Bojąc się o nastaw, wczoraj (t.j. 8 maj, równe 3 tyg. od nastawienia wina) postanowiłem, że to odpowiedni czas na tą czynność. Syfon z zestawu okazał się upierdliwy, zbyt dużo wina zostało, postanowiłem zlać resztę samą rurką nie dotykając nią osadu. Nie udało się do końca. Szklanka wina poszła razem z osadem. Szklankę tą (odkażoną) przykryłem spodkiem (też odkażonym) z myślą o przefiltrowaniu przez gazę. Niestety nie miałem takowej w domu. Pozbyłem się reszty osadu z damy i miąższu z limonek. Wymyłem, odkaziłem. Wlałem wino z powrotem do damy. Zakorkowałem i... cisza. Fermentacja diametralnie zwolniła. Mijały kolejne godziny a w rurce fermentacyjnej "bulk" raptem co 2minuty. Strach i panika.... Dzisiaj widząc, że dalej nic się nie dzieje w damie a w szklance z resztą wina z osadem coś się burzy, postanowiłem wlać zostawiając tylko resztę na jej samym dnie. Na chwile obecną nic to nie dało a doszło ryzyko zakażenia wina. W między czasie doczytałem, że przerwałem fermentacje burzliwą i po zlaniu wina znad osadu rozpocząłem proces fermentacji cichej. I teraz nie wiem co zrobić... Czy pozostała ilość drożdży przerobi resztę cukru? W chwili zlewania nastaw miał 13blg a alkoholomierz wskazywał 5.5% alkoholu. Jest to jeszcze kupa cukru do przerobienia.... :?

Mam więc dylemat. Czy pozostawić wino i dać spokojnie pracować reszcie drożdży, czy też zrobić restart wina?

Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź.
Maciek
Posty: 1 Strona 1 z 1

Zaloguj

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość