Wino Kokosowe cz.3 - eksperyment - wyciskamy wiórki kokosowe praską

12 wrz 2018

Serwus, z tej strony Malinowy Nos! Ten odcinek długo odkładałem - wyciskanie tych wiórek, bo mi się strasznie nie chce, ale niestety musimy to zrobić. Tak że będziemy próbować odcisnąć wiórki!


Poprzednie części znajdziecie tutaj:

 

Co będziemy dziś robić z winem kokosowym?

Jest to nastaw wina kokosowego na wiórkach kokosowych. Ma już około trzech tygodni, więc pora pozbyć się wiórek. Widzicie - wszystkie nasiąkły, są na dnie, jest ich dużo. Dlatego będę próbował wykorzystać taką małą praskę. Zobaczymy, czy to w ogóle wypali.

Jest ich dużo, więc trochę czasu zejdzie. Sprawdzimy, czy się da to fajnie odcisnąć, a jak się nie da praską to będziemy kombinować rękami albo w jakimś worku. Będziemy testować - byle się pozbyć wiórek i pozbyć się tego wina. Może się popsuło i będzie z głowy… bo strasznie mi się nie chce!

 

Jak wygląda teraz nasze wino kokosowe?

Na filmie pokazuję, jak to wygląda w środku. Widać trzy warstwy. Warstwa w środku to jest samo płynne wino. Na dole jest warstwa wiórek, a na górze stworzyła się warstwa wyglądająca jak biała pleśń, ale wydaje mi się, że to jest olej kokosowy. I mógłbym teraz próbować go zebrać (czy cokolwiek to tam jest), ale zrobię to później, jak już będę miał sam płyn - samo wino w jakimś mniejszym pojemniku. Będę wtedy wężykiem zlewał spod tego płynu, spod tego oleju (skoro on utrzymuje się na wierzchu). Tego oleju też się pozbędziemy, jeżeli jest to faktycznie olej.

Teraz jednak problemem są wiórki. Chcę się pozbyć wiórek raz na zawsze!

Po spróbowaniu wina stwierdzam, że kokos jest wyczuwalny, natomiast cukru nie ma w ogóle. Nie zepsuło się… A myślałem, że będę miał z głowy!

 

Odciskanie wiórek z wina kokosowego

Biorę się do pracy. Próbuję wyciskać wiórki. Wybieram je sitkiem i przekładam do praski i… okazuje się, że poradziła sobie one całkiem dobrze! Wiórki pozostały suche. Nie sądziłem, że tak prosto będzie się je odciskać. Są niemal całkiem suchutkie!

Smaku jednak praktycznie już nie mają. Tak że nie wiem, czy się jeszcze do czegoś nadają. Są mało kokosowe, przefermentowane, chociaż wyglądają, jakby były nieużywane. Ekstra!

 

Filtracja i smak wina z wiórek kokosowych

Wino wylądowało w balonie. Wiadro jest mi już niepotrzebne. Myślałem, żeby zostawić jeszcze wino w wiadrze, ale byłoby to tylko pół wiadra, więc nie chciałbym, żeby się winko popsuło - dlatego przelałem do baloniku.

Z wiórkami poszło zaskakująco szybko i łatwo się wyciskało. Przydała się ta praska. Nawet bym nie pomyślał, że aż tak bardzo uda się je wycisnąć.

Wyobraźcie sobie, że uzbierało się około 15 litrów wina już, a przepis był na początku chyba na 10 litrów, czyli jednak z tą wodą przesadziłem... Szkoda, bo będzie przez to wino mniej intensywne w smaku. 2 kg wiórek miało być jednak na mniejszą ilość wina. Nie sądziłem, że uda się tak mocno odcisnąć wiórki i odzyskać cały płyn. Stąd taka duża ilość.

Zobaczymy, co wyjdzie - nie ma co gdybać. Nalałem sobie próbkę do kieliszka. Na wierzchu jeszcze widoczny jest ten osad czy też tłuszcz. Na razie nie jest to jednak problem. Jak widzieliście, przelałem wino przez durszlak i przez gęste sito. Większość już tych drobnych wiórek odrzuciłem. Jeśli chodzi o jakieś niepotrzebne frakcje, to nastawik jest już prawie czysty po filtracji gęstym sitkiem, co mnie cieszy, bo poszło sprawnie.

Jeśli chodzi o smak, to czuć kokos, ale delikatnie. Wino jest całkowicie bez cukru i kokos jest wyczuwalny, ale nie tak mocno, jak smak w świeżych wiórkach. Czuć jednak ten kokos, więc szkoda, że tak dużo wyszło. Nie mam teraz za bardzo czego dodać, żeby podbić smak. Drugi raz, jakbym robił to dam wody zdecydowanie dużo mniej!

 

Dodawanie kolejnej partii cukru

W garnku zostało mi jeszcze trochę - nie zlałem całego wina do balonu, bo chciałbym rozpuścić cukier. Kilogram na pewno pójdzie, a mam przygotowane 2 kg. Skoro mamy 15 litrów wina, to poszło wcześniej już 2,5 kg w dwóch partiach. Wiórki swoje zjadły.

Tu jeszcze nie jest najgorzej. Przy 15 litrach te 4,5 kg to nie jest najgorzej. Myślę, że zaryzykuję i dam od razu te 2 kg cukru do dofermentowania końcowego i dlatego, żeby wino było wynikowo dość słodkie. Tak że rozpuszczam w garnku z resztą wina cukier i wlewam do balonu.

A potem będzie trzeba zrobić porządek, bo jest straszny bałagan w winiarki. Wszędzie leżą wiórki. No ale cóż… jak się tak wyciska, to już tak jest.

 

Odstawiamy do dalszej fermentacji

To by było na tyle. Z wiórkami nie wiem, co robić - chyba nic. Fajne sa, jak nowe. Można popakować i sprzedawać ;)

Praska sprawdziła się. Fajna sprawa. Jedyne, co bym w niej zmienił, to to, żeby można było ją przykręcić do podstawy - do stolika czy jakiejś dużej podkładki, bo przy większym oporze trzeba mocno dociskać, żeby się nie przechylała. Ale poza tym to bardzo fajna rzecz! Przy małych ilościach, czy to takie wiórki, czy jakieś owoce wycisnąć - to jest super. Ja zazwyczaj robię więcej wina i raczej większej praski bym potrzebował, ale ta jest bardzo poręczna i fajna. Bardzo dobrze sobie poradziła z wiórkami, tak że jestem zadowolony. Przez to zresztą wyszło tak dużo wina, choć miało być mniej…

Na chwilę obecną to tyle. Wino odstawiam do dalszej fermentacji. Niech sobie drożdże zjedzą ten cukier, który dodałem i będę się próbował pozbyć tego osadu przy następnym razie - i jednego, i drugiego. Z dwóch stron będzie osad, więc chyba będzie trzeba rureczką ze środka pobierać, pozbywając się tego, co jest na górze i na dole, żeby uzyskać już czyste wino, ale to zobaczymy w kolejnej części.

A może jeszcze pomyślę, jak podbić smak… Bo przez to, że dodałem tyle wody będzie słaby, a byłby dużo intensywniejszy, jakby było wina mniej. No ale nie sądziłem, że tak fajnie uda się wiórki wycisnąć.

To teraz ja się biorę za porządki - pół godziny sprzątania, mycia sprzętu, stolika, podłogi, praski… Porządków dużo, a niebawem kolejne odcinki. Powodzenia Malinowe Nosy i do zobaczenia w kolejnych odcinkach!

 

PS Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zasubskrybujcie nasz kanał na YouTube (jeśli chcecie dostać powiadomienia o nowych odcinkach, to kliknijcie również ten dzwoneczek obok przycisku subskrypcji). Zapraszamy też na grupę Malinowe Nosy na Facebooku!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Malinowy Nos © 2014-2018.

Realizacja: indemi.pl