Koszyk


Razem

0,00 zł

Przejdź do koszyka



Zrób to sam - przepis na smaczne wino HIBISKUSOWE, część 2

13 lip 2018

Serwus, z tej strony Malinowy Nos! Będziemy dalej działać z nastawem hibiskusowym w tym odcinku. Zapraszam do części drugiej!

W materiale tym robimy wino kwiatowe z malwy sudańskiej, czyli hibiskusa. W baloniku mamy 25 litrów. Jeśli ktoś jeszcze nie widział części pierwszej, to link jest tutaj:

 

 

Robimy wino z gotowego zestawu, czyli w bardzo prosty, wygodny i szybki sposób. Wystarczy zaopatrzyć się w cukier, a wszystkie pozostałe składniki mamy w zestawie, podobnie jak instrukcję postępowania, w jaki sposób te 25 litrów pysznego winka nastawić. Bardzo łatwo, miło i przyjemnie!

Zestaw taki jest też bardzo fajnym pomysłem na prezent, jeśli chcecie kogoś zarazić winiarstwem. Możecie też podarować go komuś, kto już robi wina i ma wolny balon - z takiego zestawiku na pewno będzie zadowolony.

Minęło około 10 dni od nastawienia tego wina. Fermentacja przebiegała bardzo sprawnie i szybko. Hibiskus bardzo dobrze fermentuje, więc wszystko było ok. Dziś jest pora na kolejną partię cukru. Będziemy więc dodawać syrop cukrowy do nastawu.

 

Dodawanie kolejnej porcji cukru do nastawu z hibiskusa

Jak przeczytamy w instrukcji załączonej z tyłu w zestawie (lub na filmiku), w 4 litrach wody rozpuszczamy 3 kg cukru i taki syrop dolewamy do balonu.

Po dodaniu syropu cukrowego od razu widać pracę drożdży - wcześniej musiały one już przerobić cały cukier i teraz ruszyły na nowo. A więc wszystko przebiega jak należy. Po dodaniu kolejnej partii cukru na pewno bulgotanie w rurce fermentacyjnej będzie też intensywniejsze, bo fermentacja przyspieszyła.

Pamiętajcie, żeby dodawać zawsze syrop cukrowy, a nie cukier w postaci sypkiej. Syrop nie może być też zbyt ciepły.

No i to tyle, jeżeli chodzi o cukier na tym etapie. Odstawiamy do dalszej fermentacji i czekamy. Drożdże przerobią kolejną partię cukru, a za 2-3 tygodnie będziemy już odrzucać rodzynki i uzyskamy czyste wino, które będziemy ewentualnie dosładzać do dalszej fermetancji i dla smaku.

Drożdży i pożywki na tym etapie już nie trzeba dodawać. W balonie drożdże i pożywka nadal się znajdują. Czasem ktoś mnie pyta, czy jak dodajemy kolejną porcję cukru, to drożdże i pożywkę również trzeba dodawać. Oczywiście nie trzeba. Jak widać na filmie, winko ładnie sobie pracuje po dodaniu samego syropu cukrowego.

Jak tylko mamy składniki to naprawdę robienie wina jest bardzo proste i warto się za nie wziąć. Nie bójcie się działać!

 

4 tygodnie później. Pozbywamy się rodzynek

Minęło około 40 dni od nastawienia naszego wina hibiskusowego z tego zestawu, a około 4 tygodnie od dodania drugiej partii cukru. Dziś będziemy odrzucać rodzynki.

To nie jest tak, że musicie usuwać rodzynki dokładnie po 30 dniach, jak w przepisie. Najlepiej obserwować wino samemu - zależnie od temperatury fermentacji i innych czynników wino może szybciej lub wolniej fermentować. U mnie akurat jest chłodniej, więc dopiero po 40 dniach cukier wyfermentował i mogę się pozbywać rodzynek. Póki fermentacja trwa to nie odrzucajcie rodzynek i poczekajcie aż nastaw wyfermentuje.

Aby usunąć rodzynki przelewam całe wino do wiaderka przez gęste sitko. Zostawię rodzynki do odrzucenia, a nastaw przeleję z powrotem do balonu. Jeśli chodzi o osad, który tworzy się gdzieś tam na dnie, na tym etapie się nim jeszcze nie przejmuję. Nie zlewam wina znad osadu, gdyż wino nadal jest mętne, a osad jest jeszcze nieułożony. Przelewam go razem z winem w jedną i drugą stronę, wyląduje razem z winem z powrotem w balonie. Dopiero przy następnym zlewaniu będę się tego osadu pozbywał - za jakiś miesiąc może będzie pierwsze zlewanie znad osadu. Wtedy już najpewniej wino będzie klarowne i będzie miało to sens.

Póki co osad mnie nie interesuje, pozbywam się rodzynek i dosładzam.

Na tym etapie warto skosztować tego, co nam się do tej pory stworzyło, żeby ocenić, czy cukier faktycznie się wyfermentował i jak smakuje tworzone wino. Mógłbym cukromierzem sprawdzić nastaw, ale nie oto mi chodzi, żeby dokładnie znać ilość. Po prostu po smaku ocenię, czy jest cukier, czy go nie ma.

o posmakowaniu stwierdzam, że cukru nie ma. Winko jest prawie wytrawne. Kolorek ładny, ale mętny, więc klarowność na razie jest nie do ocenienia.

Teraz jest też dobry moment, aby to wino dosłodzić. Alkoholu w nastawie jest na tę chwilę około 14%, biorąc pod uwagę tych 6 kg cukru, które dodaliśmy i zakładając, że już wszystko ładnie wyfermentowało do końca. Powiedzmy, że dodanie kolejnej partii cukru może już spowodować dosłodzenie wina. Cukier teraz już niekoniecznie wyfermentuje w alkohol. Drożdże obumrą niebawem, więc cukier wpłynie na smak. Ciężko powiedzieć do jakiego momentu drożdże będą pracować i ile dokładnie rozpuścić cukru, żeby już mieć słodycz, a nie alkohol, ale tak czy inaczej jest teraz pora, żeby ten cukier dodać.

Wino chcę mieć słodkie - absolutnie nie wytrawne. Na ten moment dodam kilogram cukru, choć przypuszczam, że to może być jeszcze za mało, bo ten cukier jeszcze może trochę dopracować, dofermentować - może, nie musi… Po dodaniu tego kilograma, może okazać się, że cukier wyfermentuje do zera i wino nadal będzie wytrawne, a moc wina podskoczy o 2-3%. Jest taka możliwość, dlatego za miesiąc wino znowu minimalnie dosłodzimy, dodamy pół kilograma cukru lub nawet cały kolejny kilogram.

Nie chcemy tu dodawać siarki, żeby zatrzymać fermentację. Chcemy zrobić wino domowe, smaczne, zdrowe, bez siarki, która jest w winach kupnych. Wolę zakonserwować wino wyższym poziomem alkoholu i mieć pewność, że przez ten alkohol wino się nie zepsuje i nie utleni. To jest lepsze zabezpieczenie niż siarka. To moja zasada: robię wina mocniejsze i przez to bezpieczniejsze w przechowywaniu. Mam gwarancję, że alkohol zabezpiecza wino w trakcie przechowywania.

Kilogram cukru mogę rozpuścić w litrze wody, ale mogę też rozpuścić go w winie. Wykorzystam drugą opcję. Pobiorę próbkę, 1-2 litry wina i w tym winie rozpuszczę kilogram cukru, lekko podgrzewając i dodam to z powrotem do wina. Przeleję też wszystko do balonu.

Pamiętajcie, że na tym etapie trzeba już z cukrem uważać, żeby nie przesadzić. Przypuszczam, że nawet, gdybym dodał jeszcze 2 kg, to jeszcze by wino dofermentowało i byłoby ok. Wolę jednak dodać dwa razy po 1 kg (teraz i za jakiś czas) niż przesadzić i mieć syrop zamiast wina. Tak że dozujmy już na tym etapie cukier w mniejszych ilościach (jeśli w ogóle chcecie go dodawać).

Odstawiamy balon znów w ciepłe miejsce do dalszej fermentacji. Pewnie zaraz się zacznie klarować, pojawi się osad i niebawem będziemy zlewać po raz pierwszy znad osadu. Podejrzewam, że dwa zlewania znad osadu wystarczą, by wino już było klarowne i bardzo apetyczne.

 

Polecamy zestaw do wina hibiskusowego

Nasze zestawy hibiskusowe cieszą się Waszym dużym zainteresowaniem. Naprawde jest to fajne wino - polecam nastawić takie winko zimą! Kto już robił, to wie jak smakuje, a jak ktoś jeszcze nie robił, to może pora spróbować?

Za jakiś czas będę myślał, co dalej z tym winem zrobić. Będę próbował, czy dosłodzić czy nie, czy zlewać znad osadu… Ale to wszystko już w kolejnej części materiału, bo trochę to potrwa. Trzeba cierpliwie czekać, aż wino samo dojdzie! Ćwiczmy cierpliwość.

Zachęcamy też do komentowania, lajkowania i subkrybowania naszego kanału na YouTube oraz dołączania do grupy Malinowe Nosy na Facebooku. Do zobaczenia w trzeciej części nastawu wina hibiskusowego. Serwus!

Produkty, które mogą się przydać

Pojemnik fermentacyjny fermentor biały 34,5 L + Skala 26 litrów

Pojemnik fermentacyjny fermentor biały 34,5 L + Skala 26 litrów

  • 18,99 zł
Pojemnik fermentacyjny fermentor transparentny 34,5 L + Skala 26 litrów

Pojemnik fermentacyjny fermentor transparentny 34,5 L + Skala 26 litrów

  • 24,00 zł
Balon w koszu 25 L

Balon w koszu 25 L

  • 65,99 zł
Balon w koszu 34 L

Balon w koszu 34 L

  • 79,99 zł
Balon w koszu 54 L

Balon w koszu 54 L

  • 91,99 zł

Wszelkie prawa zastrzeżone. Malinowynos.pl © 2014-2019.

Realizacja: indemi.pl