Wino Cytrynowe cz.5 - podsumowanie eksperymentu winnego :)


Serwus! Z tej strony Malinowy Nos. Witajcie w ostatniej już części eksperymentu z winem cytrynowym z małymi dodatkami.

Wszystkie poprzednie części znajdują się tutaj:

Miałem dziś zaglądać do innych win, ale jednak ta cytryna mnie przyciągnęła, więc nią się zajmijmy… Wino to było nastawiane około pięć miesięcy temu. Trochę czasu więc już minęło, można do wina zajrzeć i ocenić jak ten eksperyment wyszedł oraz przygotować się do butelkowania. Wino będę jeszcze zlewał znad osadu, który się po raz drugi utworzył na dnie.

Wino jest już bardzo klarowne. Na początek będziemy je przelewać do wiaderka z kranikiem. Nie będę dziś butelkował, ale zleję do wiadra z kranikiem. A po paru dniach, jak znajdzie się czas, to wino będziemy butelkować – kranik w tym znakomicie pomoże. Używam ostatnio kraników do butelkowania, żeby nie kombinować z wężykami.

Jak wygląda nasze wino cytrynowe po pięciu miesiącach?

Jak widać na filmiku na dnie wciąż zalega cienka warstwa osadu, dlatego wino będziemy zlewać do wiadra za pomocą wężyka i właściwie będzie już ono przygotowane do butelkowania. Spokojnie mogłoby jeszcze być odstawione na miesiąc, dwa, a nawet trzy… Nie trzeba się spieszyć. Jak już będę miał je w wiadrze to jeszcze pomyślę – może zabutelkuję dopiero po miesiącu, żeby mieć pewność, że dofermentowało i wyklarowało się wystarczająco, by było gotowe do butelkowania.

Wino cytrynowe po zlaniu znad osadu

Wino mam zlane już do wiaderka. Pozbyłem się tego, co zalegało na dnie. Jest czyściutkie, choć jeszcze bąbelki się pojawiają na kieliszku czy na wiaderku, więc coś tam się jeszcze minimalnie dzieje. Wobec tego w tym momencie absolutnie nie butelkujemy! Chwilę jeszcze musimy poczekać, bo gaz nadal się pojawia. Fermentacja nadal trwa.

W kieliszku próbka wina wygląda bardzo ładnie. Ma czyściutki, przejrzysty, cytrynowy kolor. Bąbelki sprawiają, że wygląda trochę jak szampan. Prezentuje się bardzo ładnie i apetycznie, ładnie się wyklarowało.

Byłem na początku bardzo sceptycznie nastawiony, bo nigdy wcześniej nie pomyślałem, że cytryna może wypalić, tymczasem efekt końcowy – przynajmniej wizualnie – jest świetny. Wino wygląda naprawdę ładnie, może być też z pewnością dużym zaskoczeniem dla osób, które będą miały okazję go spróbować. Winko pachnie delikatnie i bardzo przyjemnie. Zdecydowanie czuć w nim anyż. Aż chce się je spróbować.

A jak smak? Jest kwaśnawe, anyżowe, słodycz też czuć. Jest bardzo ciekawe smakowo. Czuć wyraźnie anyż. Niektórym może to będzie przeszkadzać, ale mi to zdecydowanie pasuje. Bez anyżu mogłoby być zbyt puste w smaku. Przyda się taki dodatek, który przykryje tą cytrynowość. Bardzo fajne winko. 

Nie jest wytrawne… Trudno mi zawsze było ocenić skalę – czy wino jest wytrawne, półwytrawne, czy półsłodkie… Chyba najprościej byłoby zmierzyć cukromierzem i określić zależnie od wskazanego poziomu. W każdym razie bardzo mi leży to wino.

Wino cytrynowe - podsumowanie

Ogólnie jestem bardzo zadowolony. W przyszłym roku na pewno też będę nastawiał. W tym sezonie już mi się nic z cytryn nie uda zrobić, bo dostawca mówił, że owoców tych powoli już zaczyna brakować. Tak że do cytryn będzie można wrócić na zimę – gdy nasze owoce się kończą, pojawiają się cytrusy. Gdy będzie dużo cytryn w dobrej cenie to na pewno powrócę jeszcze do tego tematu.

Poza przepyszną cytrynówką (gorąco polecam nalewkę cytrynową!), wino cytrynowe też mają przyszłość pomimo dużej kwasowości tych owoców! Okazuje się, że takie wino może wyjść naprawdę sympatyczne i bardzo ciekawe.

Na filmie widzicie, jak prezentuje się wino w buteleczce. Wygląda bardzo ładnie, choć nadal pływają maleńkie cząstki owoców, więc warto byłoby jeszcze przefiltrować trunek przez jakąś gazę.

Winko wygląda bardzo ładnie. Oczywiście kwasowość trzeba czymś przykryć. Warto zastosować efekt spirite’a – kwaśne i słodkie. Przykrywamy kwaśne cytryny cukrem. Z wytrawnością w tym wypadku moglibyśmy mieć problem, więc takie wina raczej trzeba robić słodkie.

Zapraszamy do następnych odcinków

To by było na tyle. Mam 20 litrów winka. Ułoży się i za jakiś czas będę je butelkować. Nie za wcześnie, aby korki nie strzelały.

Zwolniłem właśnie słój do kolejnego nastawu, tak że czekamy na mlecze – można zrobić z nich winko. Polecam bardzo. Szykujcie balony do sezonu! W tym roku będzie ostro. W zeszłym roku wszystko pomarzło, owoców było mało. W tym roku mam nadzieję, że wszystko z podwójną siłą się pojawi, drzewa i krzewy obrodzą! Ostatnio odpoczęły, a teraz będzie masakra! Odbijemy sobie zeszły rok i tych nastawów zrobimy bardzo dużo.

Zresztą sam mam plany na kilka większych nastawów, więc muszę znaleźć dostawcę cukru. 100 kg tu z pewnością nie wystarczy… Trzeba się rozejrzeć, bo ciężko o cukier w większej ilości w dobrej cenie.

To tyle w tym odcinku. Jeśli ktoś chciałby spróbować wykonanego w tej serii wina cytrynowego z anyżem i cynamonem, zapraszam do mnie, do Będzina do Malinowego Nosa!

Wszystkiego dobrego i do zobaczenia w kolejnym odcinku!

 

PS Koniecznie dołączcie również do naszej grupy Malinowe Nosy na Facebooku, gdzie wymieniamy się przepisami i wrażeniami z produkcji. Subskrybujcie też nasz kanał YouTube by nie przegapić kolejnych odcinków. Do zobaczenia!


Przypisane produkty

Słój wielofunkcyjny 9 L
Chwilowy brak
Pipeta plastikowa
Chwilowy brak

Komentarze